poniedziałek, 24 września 2012

Rozdział 3



 - Ej, w co mam się ubrać? – Krzyknęła Mimi
 - Nie wiem, ja biorę ten sweter i jeansy – odpowiedziała Vi, leżąc na łóżku
 - Ten workowaty?! Spokooo…
 - Masz, załóż to. Znalazłam tą sukienkę w twojej walizce – rzuciła w Mary ciuchem
 - Co to jest?! Pewnie kolejny prezent od mamy…
 - Yyy… Nie, kupiłaś ją na dyskotekę, ale twoja siostra się wtedy rozchorowała.
 - Aaa, no tak, kompletnie o niej zapomniałam!
 - Bo jesteś głupia! Zakładaj już i nie marudź. Trzeba jeszcze ogarąć włosy i wgl.
 - Tak, mamo! – zaśmiała się Mimi
  Narzuciła na siebie tą sukienkęi zaprezentowała się przyjaciółce. Wzięła do niej koturny. Wyglądała naprawdę zjawiskowo! Ułożyła włosy w lekkie fale i zaplotła doplatańca z boku. Vicky założyła czarną bokserkę, swój ulubiony sweter i jeansy. Do tego zestawu ubrała Converse'y. Z kolei Vi miała zrobionego kłosa.
Po półgodziny były już gotowe. Florence nie mogła zostać sama, więc poszła z dziewczynami. Jeszcze rano sprawdziły, jak mają dojechać do Steveston…
   O godzinie 13.00 miały autobus z centrum Van. Obydwie włożyły do uszu słuchawki, by posłuchać muzyki. Mary zahipnotyzowała piosenka „Hall of Fame” grupy The Script i Will.I.am’a, za to Vicky „Lucky Strike” zespołu Maroon 5. Gibając się w rytmie muzyki, ruszyły w stronę centrum miasta.

                                   *          *          *
  
  Podróż trwała 30 min. Kiedy wysiadły z pojazdu, na początku nie wiedziały gdzie są, lecz po chwili odnalazły drogę do wyznaczonego miejsca. Szły według „drogowskazów”, które prowadziły na plan. Weszły do środka. W tym samym momencie zauważyły jak zaskakująco mało ludzi znajduję się w budynku, zaledwie z 25-30 osób. Podeszły do listy uczestników castingu i wpisały się tam. Wzięły odpowiednie numerki (1204 i 2205) i usiadły (Flo, bardzo posłuszna psina, usiadła obok Mimi). Weszły zebrani tam ludzie gapili się na nie i psa, ale dziewczyny postanowiły to ignorować. Przy stoliku z listą stało jeszcze parę osób, a do Mimi i Vi dosiadł się jakiś koleś.
 - Cześć, jestem Louis. – powiedział podając dziewczynom ręke
 - Ja jestem Mary, a to Vicky.
 - Miło mi was poznać! Kogo z obsady serialu, najbardziej lubicie?
 - Ja ubóstwiam Jennifer Morrison.
 - Ja Ginnifer Goodwin – Vi włączyła się do rozmowy.
 - Mi najbardziej podoba się Sebastian Stan…
Dziewczyny zaczęły chichotały dosłownie jak hieny.
 - Nie jestem gejem! – oznajmił śmiejąc się.
Mimi i Vi wciąż nie mogły opanować śmiechu.
 - Sorry, bo tak zabrzmiało – odpowiedziała brunetka, próbując przestać się śmiać.
 - Nie no, podoba mi się jak gra i w ogóle…
 - Spoko, rozumiem.
Rozmowa Mimi i Lou dłużyła się strasznie. Aż Vicky zaczęła ziewać… W tym samym momencie jakaś kobieta wywołała numer Mimi. Zerwała się z miejsca, oczywiście biorąc ze sobą Flo i ruszyła w stronę schodów, prowadzących do pokoju „przesłuchań”…

                                          *Oczami Mary*

Kiedy weszłam do pokoju, ujrzałam prawie wszystkich aktorów grających w ONCE’ie. W duchu się uśmiechnęłam. Od prawej: Jen, Ginny, Meghan, Lana, Josh i Seba.
 - No w końcu! Ile miałam jeszcze czekać?! – parsknęła śmiechem Jen
Odwróciłam głowę w stronę drzwi, bo nie wiedziałam czy to było do mnie… Wtedy moja idolka wstała, podeszła do mnie i mocno przytuliła. Myślałam, że zemdleje. Flo mnie wtedy podtrzymała. Z nią też się czule przywitała!
 - Ja już Mary, dobrze mówię?
 - Tak,taaak.
 - Ja już Mary biorę na wejściu! – oznajmiła aktorka, biorąc mnie pod ramie
 - Nie przesłuchaliśmy jeszcze wszystkich! Jesteś pewna? – zapytała Ginny
 - Tak, na 1000%! – powiedziała Jen, po czym mrugnęła do mnie okiem.
Kolana mi się ugięły, ale Bogu dzięki, nie upadłam. Musiałam na chwilę odetchnąć.
 - Wszystko ok? – zapytała z wątpieniem w głosie
 - Tak, ale to chyba nadmiar emocji… - odpowiedziałam
 - Chcesz usiąść?!
Widziała, że ze mną dzieje się coś nie tak. Faktycznie, nie czułam się najlepiej… Chciało mi się wymiotować, mdleć i wszystko naraz. Z trudem doszłam (chociaż z pomocą Jen i Josh’a) do wielkiego stołu, gdzie siedzieli wszyscy. Oparłam głowę na rękach, a ręce na kolanach. Naprawdę źle się dzieje! Wszystko zaczęło mnie boleć i… nie pamiętam W każdym razie, obudziłam się w jasnozielonym pokoju, w którym pachniało szpitalem… Tak, to był szpital. Właśnie wtedy zobaczyłam Jen, siedziała obok mnie, trzymając moją rękę.
 - Nigdy mnie tak więcej nie strasz!!
 - Co się stało?
 - Zemdlałaś… Wszystkim podniosłaś adrenalinę! Boli cię coś?
 - Nie, jeszcze niee… - odparłam
 - To dobrze, ale masz lekkiego guza na czole… Walnęłaś o kant krzesła…
 - Co?!
Zaczęłam gorączkowo dotykać mojego czoła.
 - Auua! Dobra, już czuje…
 - Jak będziesz się dobrze czuła, to jutro zabiorę cię do domu. Chcą cię jeszcze przebadać… Dzisiaj pojadę jeszcze z Vicky po twoje rzeczy i zostawie je w mieszkaniu, ok?
 - Dobrze, dziękuje, Jen. Mogłabyś zawołać Vi?
 - Oczywiście!
Wyszła z pokoju, po chwili weszła moja przyjaciółka. Przytuliła mnie.
 - Mam się tobą zająć, dopóki nie przyjedzie… Ginny mnie wzięła! Bożee, jak się strasznie cieszę! Jestem taka szczęśliwa!
 - Super! Ej, kogo jeszcze wzieli?
 - Lana wzięła jakąś Sue, czy jak jej tam… Meghan – Alice, Josh – Nicka, Sebastian tego twojego lowelasa!
 - On ma imię! To Louis! – wkurzyłam się
 - Ale ci czacha dymi!
 - Odwal się! – burknęłam.
Byłam bardzo zmęczona, położyłam się na drugi bok, olewając towarzystwo psiapsióły i zasnęłam…
____________________________________________________________________________________________

Siema, ach… Znowu podoba mi się tylko końcówka… :P
I znowu poniedziałek! -.- MASAKRA!
Pamiętajcie : CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!! ;)

piątek, 21 września 2012

Rozdział 2



  Dziewczyny obudziły promienie słońca wlatujące do ich pokoju. Były tak nieznośne, że nawet przekręcenie się na drugi bok nic nie dało. Mimi i Vi odwróciły się twarzami w swoją stronę i pomachały do siebie serdecznie.
 - Haha, a ja myślałam, że się tutaj chociaż wyśpię… - Oznajmiła Vi.
 - No, dokładnie. Nie wiem jak ty, ale ja nadal nie wierzę, że jesteśmy w Los Angeles!
 - To jest jak sen, a ja nie mam zamiaru się z niego budzić! – Zaśmiała się Vi.
  Mary, choć niechętnie, wstała z łóżka, ubrała się w jakieś luxne rzeczy i wyszła na spacer z Flo. Kiedy wróciła, poszła do łazienki, żeby się umyć, podczas gdy Vicky włączyła telewizor. Akurat leciała reklama, że za godzinę lecą nowe odcinki ich serialu. Vi wrzasnęła na cały pokój. Mary w szlafroku i z mokrymi włosami wyleciała z łazienki, jak z procy!
 - Co się dzieje?! – Zapytała z przerażeniem Mimi
 - Nic, OUAT leci za godzinę.
 - Supeer, ale przestraszyłam się, bo tak wrzasnęłaś…
 - No dobra, dobra. Idź juz suszyć te włosy, bo ja nie zdąże się umyć! – Powiedziała Vi
  Mimi wróciła, żeby je wysuszyć. Trwało to ponad 15 minut. Kiedy już wyszła, Vicky z kolei weszła. Wróciła po 20 minutach z mokrą głową, ale już ubrana. Dosiadła się do Mimi i razem czekały na najnowszy odcinek. Był to 7 odcinek drugiego sezonu. Mary bardzo się cieszyła, bo Jen występowała prawie w każdej scenie. Epizod był po prostu świetny. Wszystko było takie dopasowane, każdy szczegół! Cała ta scenografia, emocje… Pod koniec odcinka, puścili krótki filmik o ogłoszonym konkursie związanym z serialem i całą obsadą. W weekend, od godz. 14.00 - 17.30, na planie filmowym odbędzie się casting. Chodzi o to, że gwiazdy serialu (każda jednego fana/fankę) weźmie „pod swoje skrzydła” na 2 miesiące. Mianowicie, mieszkalibyśmy u nich w domu, chodzilibyśmy na plan, może nawet na galę by nas wzieli… Kto wie?! Przecież to nawet nie był szczyt naszych najśmielszych marzeń! I mamy to w zasięgu ręki! Dzisiaj przecież jest już środa! Musimy się jakoś ogranąć! Kupić bilety na samolot, zabukować się w jakimś hotelu w Vancouver i wszystko zaplanować! - Pomyślała Mimi.
 - Ja postaram się zająć biletami, a ty zajmij się hotelem. Najwyżej będziemy musiały zabukować się tutaj jeszcze raz… - Powiedziała Vicky.
 - Okey.


                                             *Piątek rano*

- Wzięłyśmy wszystko? – Zapytała Mimi
- Myślę, że tak, ale jak coś to tu i tak wrócimy…
  O godzinie 9.00 dziewczyny wzięły swoje torby i wyszły z pokoju. Zjechały windą do recepcji, oddały klucze do pokoju. Poszły na lotnisko z buta, bo nie chciało im się dzwonić po taksówkę. Miały stosownie niedaleko. Potem trochę żałowały, bo wyglądały jakby się z domów wyprowadzały. Każdy przechodni się na nie patrzył. Na ich nieszczęście, bo nie lubiły być w centrum uwagi. Po 25 minutach znalazły się w porcie lotniczym. Zajęły miejsce w kolejce do odprawy bagażowej. Kolejka szła dosyć szybko, więc po chwili były już w samolocie.
  Lot miał trwać 2.5h… Były bardzo nie wyspane, wiec przespały cały lot. O godzinie 13:00 znalazły się w Van. Na miejscu (lotnisku) poszły na kawę do Starbucks. Oby dwie wzięły Karmelowe Frappuchino. Na dworze było strasznie gorąco, jak to w lato. Nagle zadzwoniła komórka Mary. Okazało się, że to jej mama, chciała się dowiedzieć co tam u nich, jak przebiegł lot itp. Po chwili zadzwoniła też mama Vicky z tymi samymi pytaniami. Chyba się jakoś zgadały! Zazwyczaj są tak zapracowanie, że nie dzwonią do własnych córek. (Pracują jako w tej samej firmie – są menadżerkami jakiś celebrytek, których dziewczyny w ogóle nie znają). Zazwyczaj nigdy nie przebywały w domu, ale na brak kasy nigdy nie narzekały. Rozmowy nie trwały zbyt długo, ale były przerażająco nudne. Mary zwróciła uwagę na osoby wychodzące przez drzwi z hali przylotów. Gapiła się na nie, aż w końcu zauważyła Jennifer Morrison! Prawie dech jej zaparło! Wyjęła z bocznej kieszeni notatnik i pisak typu marker,  a ze swojej torebki lustrzankę. Natychmiast wstała z fotela i podbiegła w stronę aktorki. Vicky nie wiedząc o co chodzi, wzięła bagaże i pobiegła za Mimi. Po chwili już wiedziała. Jen zwróciła uwagę na dziewczyny (i psa) idące w jej stronę i zatrzymała się.
 - Jen, mogłabym poprosić o autograf i zdjęcie? Proszę! – zapytały chórem
 - Oczywiście! – odpowiedziała Jennifer, wysyłając piękny uśmiech.
 Vi widziała, że Mimi ledwo stoi na nogach, po tym jak (Vi) zrobiła im razem zdjęcie. Oddała aparat przyjaciółce i sama ustawiła się do zdjęcia.
Flo zaczęła lizać Jen po ręce. Aktorka klęknęła przed psiną, która po chwili zaczęła lizać ja po twarzy.
 - Florence, przestań! Chyba cię poznała… – krzyknęła Mimi, odciągając psa
 - Florence, śliczne imię. Jakie z ciebie piękności!



 - Jak macie na imię? – zapytała artystka
 - To jest Vicky a ja jestem… - Mary zabrakło oddechu
 - … Mary! – dokończyła za nią Vi
 - Tak, właśnie.
 - Miło was poznać! Mam nadzieje, że znacie moje imię… - zażartowała Jen
 - No jasne! – zaśmiały się wszystkie trzy
 - Niech zgadnę, przyjechałyście tu na casting?
 - Tak, to prawda.
 - Macie duże szanse, bo nie jesteście jak inni fani… Inni rzucają się na nas i wgl. Strach się bać! Wy jesteście zupełnie normalne, zachowujecie się naturalnie…


                                             *Oczami Mary*

Ja chyba umarłam i jestem w niebie… Właśnie rozmawiamy z Jen! NIE WIERZE! Szczerze, na żywo wygląda jeszcze piękniej! I mówi, że mamy duże szanse?! Ja na SERIO śnie!
 - Naprawdę?
 - Tak, u mnie na pewno! – uśmiechnęła się do mnie Jen


                                              *Oczami Vicky*

Widzę, że Mary naprawdę uginają się kolana i jakie ma rumieńce! To takie słodkie! Na pierwszy rzut oka widać, Jennifer ma o niej pozytywną opinię. Mam nadzieję, że o mnie też…

 - Przepraszam was, ale muszę już iść! Jest dosyć późno, a ja jeszcze muszę na plan wpaść! -Powiedziała Jen, spoglądając na zegarek.
 - Nie ma sprawy, dziękujemy za zdjęcia i autografy! – krzyknęłyśmy niemal chórem
 - Bardzo miło mi się z wami rozmawiało, do zobaczenia jutro!
Dziewczyny patrzyły, jak aktorka wychodzi z budynku. Zaczęły piszczeć w niebogłosy i przytuliły się do siebie. Cieszyły się jak małe dzieci!
 Pojechały do hotelu, Mimi musiała wyjść z Flo na spacer, więc Vi jej towarzyszyła. Do końca dnia uśmiechy nie mogły zejść im z twarzy.

________________________________________________________________________________________

I jak, podoba się? :> Jestem dumna z końcówki… Dobra, idę pisać 3 rozdział :3
Pamiętajcie:
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!

czwartek, 20 września 2012

Rozdział 1

  Mary obudził irytujący dźwięk budzika w telefonie. Nie miała siły, by go wyłączyć, ale tak ją wnerwił, że zaczęła na ślepo walić palcem w ekran telefonu, który leżał na półce obok jej głowy. Na szczęście nacisnęła właściwy przycisk. Nastał spokój. Spojrzała na godzinę – 8:03. Trzeba wstać, przecież za 3 godziny z Vicky na samolot! Bożeee, w końcu spełni się ich wspólne marzenie – wizyta w LA na 2 tygodnie! Wstała i powolnym krokiem podeszła do wielkiej szafy pełnej ciuchów. Wzięła jej ulubiona żółtą sukienkę w czarne serduszka i czarne vansy. Upięła włosy w wygodnego koka i z walizkami zeszła na dół.
  Była bardzo podekscytowana! Jej tata pomógł zanieść jej torby do zamówionej wcześniej taksówki. Zapakowała się prawie w 3, a każda ciężka jak słoń! Musiała też wziąć swoją suczkę border collie (Florence), która najwyraźniej cierpiała na „lęk samotności”. Wpakowała ją do wielkiego transportera. Pożegnała się z rodzicami i pojechała. Po 20 min znalazła się na lotnisku. Vicky już stała przy wejściu. Zapłaciła, wzięła bagaże i wysiadła z samochodu. Dziewczyny przytuliły się na przywitanie i weszły do środka. Lot opóźnił się o 30 minut z powodu przeglądu technicznego. Przed dziewczynami dłuuuugi lot najpierw do Nowego Jorku, nocleg i z rana podróż do Los Angeles. Mary wzięła swojego iPada, bez którego nie mogłaby żyć. Miała na nim ulubione piosenki, odcinki jej ulubionego serialu „Once Upon A Time” (OUAT) za który dużo by dała. Zawsze chciała spotkać swoją UKOCHANĄ aktorkę Jennifer Morrison (najbardziej znaną z House’a i OUAT). Kochała ją prawie jak matkę, wiedząć, że bez wzajemności… Wszyscy uważali Mary za psychofankę Jen! Vicky też bardzo lubiła ten serial, ale zdecydowanie najbardziej lubiła Ginnifer Goodwin (znaną min z serialu Big Love i OUAT). Miały zamiar polecieć do Vancouver, gdzie kręcą serial. Podróż bardzo się dłużyła. Kiedy wylądowały w końcu w NY, były bardzo zmęczone. Wszystkiego czego chciały to łóżko. Z lotniska pojechały do hotelu. Kiedy dostały klucze do swojego pokoju, pobiegły i od razu walnęły się na swoje miejsca do spania. Poszły tylko przebrać się w piżamy i natychmiast zasnęły.
  Nazajutrz obudziły się około godziny 10:00. Ubrały się i zeszły do restauracji, która mieściła się na parterze. Zjadły przepyszne naleśniki z syropem klonowym. Następny samolot miały o 15:20, więc miały trochę czasu na spacery po mieście… Wybrały się do centrum, na małe zakupy. Niestety nic nie kupiły… Wróciły do hotelu, spakowały rzeczy i znów pojechały na lotnisko. Mary poszła sprawdzić, czy przypadkiem samolot się nie spóźni, gdy jej przyjaciółka siedziała na ławce i pilnowała bagaży. Kiedy Mimi wróciła, razem poszły do odpowiedniego stanowiska, do odprawy. Po pół godziny znalazły się w samolocie. Usiadły na swoich miejscach i zajęły się swoimi rzeczami. Naszła je ochota na obejrzenie nowych odcinków Once Upon A Time. W czasie całego lotu zdążyły obejrzeć 3 odcinki. Po niecałych 3 godzinach były w ich wymarzonym miejscu – Los Angeles! Czuły się niesamowicie! Takie szczęśliwe, takie spełnione! Takiej radości chyba nigdy nie czuły! Z lotniska zabrała je taksówka i zawiozła do hotelu, w którym miały „mieszkać” przez 2 tygodnie. Wrzuciły walizki do pokoju hotelowego i wybiegły z psem na plaże (hotel mieścił się niedaleko). Poszły na lody, po czym siadły na kocu, zaczęły rozmawiać i patrzeć jak zachodzi słonce. Widok był przepiękny!  Spędziły tam prawie 3 godziny!
  Słońce zaszło całkowicie, więc czas się zbierać. Zabrały wszystkie swoje rzeczy i spacerem wróciły. Jutro zapowiada się cudowny dzień…

_____________________________________________________________________________________

Witam wszystkich czytających moją pracę! To mój pierwszy blog i opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość ;) Chciałam zapytać was czy jest sens pisania opowiadania dalej, proszę o szczere wypowiedzi! :)

sobota, 15 września 2012

Hej :)

Cześć wszystkim! Nie wiem, jak mam zacząć, więc powiem co nieco o sobie. Jestem Mary, mam 15 lat, interesuje się modą, muzyką i tańcem. Jestem uważana za psychofankę Jennifer Morrison XD Jest moja inspiracją do opowiadania, które właśnie zaczęłam pisać. Uwielbiam serial Once Upon a Time <3 No, to chyba wszystko... :) Miłego czytania!