czwartek, 20 września 2012

Rozdział 1

  Mary obudził irytujący dźwięk budzika w telefonie. Nie miała siły, by go wyłączyć, ale tak ją wnerwił, że zaczęła na ślepo walić palcem w ekran telefonu, który leżał na półce obok jej głowy. Na szczęście nacisnęła właściwy przycisk. Nastał spokój. Spojrzała na godzinę – 8:03. Trzeba wstać, przecież za 3 godziny z Vicky na samolot! Bożeee, w końcu spełni się ich wspólne marzenie – wizyta w LA na 2 tygodnie! Wstała i powolnym krokiem podeszła do wielkiej szafy pełnej ciuchów. Wzięła jej ulubiona żółtą sukienkę w czarne serduszka i czarne vansy. Upięła włosy w wygodnego koka i z walizkami zeszła na dół.
  Była bardzo podekscytowana! Jej tata pomógł zanieść jej torby do zamówionej wcześniej taksówki. Zapakowała się prawie w 3, a każda ciężka jak słoń! Musiała też wziąć swoją suczkę border collie (Florence), która najwyraźniej cierpiała na „lęk samotności”. Wpakowała ją do wielkiego transportera. Pożegnała się z rodzicami i pojechała. Po 20 min znalazła się na lotnisku. Vicky już stała przy wejściu. Zapłaciła, wzięła bagaże i wysiadła z samochodu. Dziewczyny przytuliły się na przywitanie i weszły do środka. Lot opóźnił się o 30 minut z powodu przeglądu technicznego. Przed dziewczynami dłuuuugi lot najpierw do Nowego Jorku, nocleg i z rana podróż do Los Angeles. Mary wzięła swojego iPada, bez którego nie mogłaby żyć. Miała na nim ulubione piosenki, odcinki jej ulubionego serialu „Once Upon A Time” (OUAT) za który dużo by dała. Zawsze chciała spotkać swoją UKOCHANĄ aktorkę Jennifer Morrison (najbardziej znaną z House’a i OUAT). Kochała ją prawie jak matkę, wiedząć, że bez wzajemności… Wszyscy uważali Mary za psychofankę Jen! Vicky też bardzo lubiła ten serial, ale zdecydowanie najbardziej lubiła Ginnifer Goodwin (znaną min z serialu Big Love i OUAT). Miały zamiar polecieć do Vancouver, gdzie kręcą serial. Podróż bardzo się dłużyła. Kiedy wylądowały w końcu w NY, były bardzo zmęczone. Wszystkiego czego chciały to łóżko. Z lotniska pojechały do hotelu. Kiedy dostały klucze do swojego pokoju, pobiegły i od razu walnęły się na swoje miejsca do spania. Poszły tylko przebrać się w piżamy i natychmiast zasnęły.
  Nazajutrz obudziły się około godziny 10:00. Ubrały się i zeszły do restauracji, która mieściła się na parterze. Zjadły przepyszne naleśniki z syropem klonowym. Następny samolot miały o 15:20, więc miały trochę czasu na spacery po mieście… Wybrały się do centrum, na małe zakupy. Niestety nic nie kupiły… Wróciły do hotelu, spakowały rzeczy i znów pojechały na lotnisko. Mary poszła sprawdzić, czy przypadkiem samolot się nie spóźni, gdy jej przyjaciółka siedziała na ławce i pilnowała bagaży. Kiedy Mimi wróciła, razem poszły do odpowiedniego stanowiska, do odprawy. Po pół godziny znalazły się w samolocie. Usiadły na swoich miejscach i zajęły się swoimi rzeczami. Naszła je ochota na obejrzenie nowych odcinków Once Upon A Time. W czasie całego lotu zdążyły obejrzeć 3 odcinki. Po niecałych 3 godzinach były w ich wymarzonym miejscu – Los Angeles! Czuły się niesamowicie! Takie szczęśliwe, takie spełnione! Takiej radości chyba nigdy nie czuły! Z lotniska zabrała je taksówka i zawiozła do hotelu, w którym miały „mieszkać” przez 2 tygodnie. Wrzuciły walizki do pokoju hotelowego i wybiegły z psem na plaże (hotel mieścił się niedaleko). Poszły na lody, po czym siadły na kocu, zaczęły rozmawiać i patrzeć jak zachodzi słonce. Widok był przepiękny!  Spędziły tam prawie 3 godziny!
  Słońce zaszło całkowicie, więc czas się zbierać. Zabrały wszystkie swoje rzeczy i spacerem wróciły. Jutro zapowiada się cudowny dzień…

_____________________________________________________________________________________

Witam wszystkich czytających moją pracę! To mój pierwszy blog i opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość ;) Chciałam zapytać was czy jest sens pisania opowiadania dalej, proszę o szczere wypowiedzi! :)

9 komentarzy:

  1. Nie jest źle : D nawet nieźle piszesz jak na pierwsze opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  2. jest zajebiście ! pisz dalej ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Marie jest super, nie przestawaj pisać <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie piszesz. Nie przestawaj ! Obserwatorów z czasem przybędzie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale zajebiście piszesz :D Osobiście też szaleję za Jennifer Morrison <3 Oczywiście będę czytać twojego bloga. Kiedy następny rozdział? Nie mogę się już doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mary, pisz dalej. Zajebiście piszesz. Kochammm <3 Iga ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ho ho! Podoba mi się! A jestem dość wybredna jeśli chodzi o opowiadania! Zawsze mam jakieś zastrzeżenia, a tu- nic! Zapowiada się świetna historia i super przygody bohaterek, aż nie można się doczekać kolejnych rozdziałów! Oczywiście niecierpliwie czekam na to, co się wydarzy następnego dnia :)

    OdpowiedzUsuń