piątek, 21 września 2012

Rozdział 2



  Dziewczyny obudziły promienie słońca wlatujące do ich pokoju. Były tak nieznośne, że nawet przekręcenie się na drugi bok nic nie dało. Mimi i Vi odwróciły się twarzami w swoją stronę i pomachały do siebie serdecznie.
 - Haha, a ja myślałam, że się tutaj chociaż wyśpię… - Oznajmiła Vi.
 - No, dokładnie. Nie wiem jak ty, ale ja nadal nie wierzę, że jesteśmy w Los Angeles!
 - To jest jak sen, a ja nie mam zamiaru się z niego budzić! – Zaśmiała się Vi.
  Mary, choć niechętnie, wstała z łóżka, ubrała się w jakieś luxne rzeczy i wyszła na spacer z Flo. Kiedy wróciła, poszła do łazienki, żeby się umyć, podczas gdy Vicky włączyła telewizor. Akurat leciała reklama, że za godzinę lecą nowe odcinki ich serialu. Vi wrzasnęła na cały pokój. Mary w szlafroku i z mokrymi włosami wyleciała z łazienki, jak z procy!
 - Co się dzieje?! – Zapytała z przerażeniem Mimi
 - Nic, OUAT leci za godzinę.
 - Supeer, ale przestraszyłam się, bo tak wrzasnęłaś…
 - No dobra, dobra. Idź juz suszyć te włosy, bo ja nie zdąże się umyć! – Powiedziała Vi
  Mimi wróciła, żeby je wysuszyć. Trwało to ponad 15 minut. Kiedy już wyszła, Vicky z kolei weszła. Wróciła po 20 minutach z mokrą głową, ale już ubrana. Dosiadła się do Mimi i razem czekały na najnowszy odcinek. Był to 7 odcinek drugiego sezonu. Mary bardzo się cieszyła, bo Jen występowała prawie w każdej scenie. Epizod był po prostu świetny. Wszystko było takie dopasowane, każdy szczegół! Cała ta scenografia, emocje… Pod koniec odcinka, puścili krótki filmik o ogłoszonym konkursie związanym z serialem i całą obsadą. W weekend, od godz. 14.00 - 17.30, na planie filmowym odbędzie się casting. Chodzi o to, że gwiazdy serialu (każda jednego fana/fankę) weźmie „pod swoje skrzydła” na 2 miesiące. Mianowicie, mieszkalibyśmy u nich w domu, chodzilibyśmy na plan, może nawet na galę by nas wzieli… Kto wie?! Przecież to nawet nie był szczyt naszych najśmielszych marzeń! I mamy to w zasięgu ręki! Dzisiaj przecież jest już środa! Musimy się jakoś ogranąć! Kupić bilety na samolot, zabukować się w jakimś hotelu w Vancouver i wszystko zaplanować! - Pomyślała Mimi.
 - Ja postaram się zająć biletami, a ty zajmij się hotelem. Najwyżej będziemy musiały zabukować się tutaj jeszcze raz… - Powiedziała Vicky.
 - Okey.


                                             *Piątek rano*

- Wzięłyśmy wszystko? – Zapytała Mimi
- Myślę, że tak, ale jak coś to tu i tak wrócimy…
  O godzinie 9.00 dziewczyny wzięły swoje torby i wyszły z pokoju. Zjechały windą do recepcji, oddały klucze do pokoju. Poszły na lotnisko z buta, bo nie chciało im się dzwonić po taksówkę. Miały stosownie niedaleko. Potem trochę żałowały, bo wyglądały jakby się z domów wyprowadzały. Każdy przechodni się na nie patrzył. Na ich nieszczęście, bo nie lubiły być w centrum uwagi. Po 25 minutach znalazły się w porcie lotniczym. Zajęły miejsce w kolejce do odprawy bagażowej. Kolejka szła dosyć szybko, więc po chwili były już w samolocie.
  Lot miał trwać 2.5h… Były bardzo nie wyspane, wiec przespały cały lot. O godzinie 13:00 znalazły się w Van. Na miejscu (lotnisku) poszły na kawę do Starbucks. Oby dwie wzięły Karmelowe Frappuchino. Na dworze było strasznie gorąco, jak to w lato. Nagle zadzwoniła komórka Mary. Okazało się, że to jej mama, chciała się dowiedzieć co tam u nich, jak przebiegł lot itp. Po chwili zadzwoniła też mama Vicky z tymi samymi pytaniami. Chyba się jakoś zgadały! Zazwyczaj są tak zapracowanie, że nie dzwonią do własnych córek. (Pracują jako w tej samej firmie – są menadżerkami jakiś celebrytek, których dziewczyny w ogóle nie znają). Zazwyczaj nigdy nie przebywały w domu, ale na brak kasy nigdy nie narzekały. Rozmowy nie trwały zbyt długo, ale były przerażająco nudne. Mary zwróciła uwagę na osoby wychodzące przez drzwi z hali przylotów. Gapiła się na nie, aż w końcu zauważyła Jennifer Morrison! Prawie dech jej zaparło! Wyjęła z bocznej kieszeni notatnik i pisak typu marker,  a ze swojej torebki lustrzankę. Natychmiast wstała z fotela i podbiegła w stronę aktorki. Vicky nie wiedząc o co chodzi, wzięła bagaże i pobiegła za Mimi. Po chwili już wiedziała. Jen zwróciła uwagę na dziewczyny (i psa) idące w jej stronę i zatrzymała się.
 - Jen, mogłabym poprosić o autograf i zdjęcie? Proszę! – zapytały chórem
 - Oczywiście! – odpowiedziała Jennifer, wysyłając piękny uśmiech.
 Vi widziała, że Mimi ledwo stoi na nogach, po tym jak (Vi) zrobiła im razem zdjęcie. Oddała aparat przyjaciółce i sama ustawiła się do zdjęcia.
Flo zaczęła lizać Jen po ręce. Aktorka klęknęła przed psiną, która po chwili zaczęła lizać ja po twarzy.
 - Florence, przestań! Chyba cię poznała… – krzyknęła Mimi, odciągając psa
 - Florence, śliczne imię. Jakie z ciebie piękności!



 - Jak macie na imię? – zapytała artystka
 - To jest Vicky a ja jestem… - Mary zabrakło oddechu
 - … Mary! – dokończyła za nią Vi
 - Tak, właśnie.
 - Miło was poznać! Mam nadzieje, że znacie moje imię… - zażartowała Jen
 - No jasne! – zaśmiały się wszystkie trzy
 - Niech zgadnę, przyjechałyście tu na casting?
 - Tak, to prawda.
 - Macie duże szanse, bo nie jesteście jak inni fani… Inni rzucają się na nas i wgl. Strach się bać! Wy jesteście zupełnie normalne, zachowujecie się naturalnie…


                                             *Oczami Mary*

Ja chyba umarłam i jestem w niebie… Właśnie rozmawiamy z Jen! NIE WIERZE! Szczerze, na żywo wygląda jeszcze piękniej! I mówi, że mamy duże szanse?! Ja na SERIO śnie!
 - Naprawdę?
 - Tak, u mnie na pewno! – uśmiechnęła się do mnie Jen


                                              *Oczami Vicky*

Widzę, że Mary naprawdę uginają się kolana i jakie ma rumieńce! To takie słodkie! Na pierwszy rzut oka widać, Jennifer ma o niej pozytywną opinię. Mam nadzieję, że o mnie też…

 - Przepraszam was, ale muszę już iść! Jest dosyć późno, a ja jeszcze muszę na plan wpaść! -Powiedziała Jen, spoglądając na zegarek.
 - Nie ma sprawy, dziękujemy za zdjęcia i autografy! – krzyknęłyśmy niemal chórem
 - Bardzo miło mi się z wami rozmawiało, do zobaczenia jutro!
Dziewczyny patrzyły, jak aktorka wychodzi z budynku. Zaczęły piszczeć w niebogłosy i przytuliły się do siebie. Cieszyły się jak małe dzieci!
 Pojechały do hotelu, Mimi musiała wyjść z Flo na spacer, więc Vi jej towarzyszyła. Do końca dnia uśmiechy nie mogły zejść im z twarzy.

________________________________________________________________________________________

I jak, podoba się? :> Jestem dumna z końcówki… Dobra, idę pisać 3 rozdział :3
Pamiętajcie:
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!

4 komentarze:

  1. Haha :D Super pomysł z tym castingiem! Podoba mi się, że można przeczytać co myśli Mary, a co Vi xD Chciałabym, żebyś dodała opis bohaterek, jak wyglądają, co lubią itp. wtedy będę mogła sobie dobrze wyobrazić całą sytuację! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Olka, masz zakładkę "bohaterowie!" XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczełe nie zauważyłam :D ślepa ja xD wydało się że to ja ;_; XD o nieee

    OdpowiedzUsuń
  4. Meeeeeeeery, no proszę, świetnie ♥ czekam na 3 rozdział! ♥ /ilegaaal

    OdpowiedzUsuń